Nowe rekordy w przelotach
(nieoficjalne)
korespondencja Janusza Centki z RPA



mapka do oglądnięcia lub wydruku(208 k)

Cześć!!
Podaję nazwy miejscowości które były Punktami Zwrotnymi (PZ) tras rekordów w czasie mego pobytu w Mafikeng (MAF). Dla celów nawigacji jako skrót używane były trzy pierwsze litery z nazwy miejscowości....

Klasa 15M
21.11 - trójkąt 300km
MAF(wieża)-Delareyville(97km na S od Maf)-Logageng(88km naSWW od Maf)-MAF

22.11 - trójkąt 115 trasa rozpoczynala sie 66km na SSW od MAF w miej. Setlagole(SET)SET-Stella(107km SW od Maf)-Mansfield(92km SW od Maf)-SET

25.11 - trójkąt 513km MAF-Wolmaransstad (160km SSE od Maf) -Ganyesa (160km na SWW od Maf)-MAF


Klasa OPEN

03.12 - trójkąt 308; rozp.sie 26km S od Maf w miejsc. Vryhof(VRH) VRH-Broedersput(120km SSW od Maf)-Piet Plessis(120km na SWW od Maf)-VRH

W zasadzie większość tras to promień ok. 150km na SSE, S, SW, W od Mafikeng. W czasie lotu na pokładzie jest mapa w skali 1:1 000 000, ale w dobie GPS nie jest używana. Z kolei na mapach turystycznych jest pokazane niewiele miejscowości. Moje próby zdobycia map tamtego rejonu w skali 1:500 000 do tej pory nie powiodły się.

28.12 na trening tam udaje sie Jurek Kolasinski colas@hair-clinic.poznan.pl Na początku stycznia spotykam się z Anielą z Przeglądu Lotniczego - spróbujemy coś tam napisać o treningu w RPA.

Pozdrawiam,


Janusz Centka






Trasy na które latałem z Mafikeng to około 150 km w kierunku na SE,S, SW i W. Wiele PZ to maleńkie miejscowości których nie ma na mapach. Niemniej postaram się podać Tobie namiary - sprawdź strony www ; www.soaringclub.com (o Masters), www.sssa.co.za (o planowanych zawodach "Gyps Africanus" podają tam mapę rejonu lotów i PZ).
Od 06.12 już nie latałem. Do kompletu opisów z Afryki pozostało podsumowanie, które niniejszym Tobie załączam:
MAFIKENG 2000 Podsumowanie
Pomysł wyjazdu na latanie do RPA noszę w sobie od kilkunastu lat. Okazją do spełnienia marzeń stały się organizowane tutaj przez Briana Spreckley-a zawody ''Masters" z racji przygotowań do przyszłorocznych Mistrzostw Świata. Ta wyprawa to bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Stało się to możliwe dzięki sponsorom: PLL ''LOT" SA, Aeroklub Polski, Aeroklub Polsko-Amerykański-Chicago, WBK SA oraz funduszom własnym. Na ziemi pomagał mi pilot B-737 ''LOT" - Andrzej Makotyn (wcześniej pomocnik w wielu Mistrzostwach Świata i Europy). Mimo, że OPEN klasa to moja specjalność, to dążąc do obniżenia kosztów latania zdecydowałem się na dwa tygodnie latać w klasie 15M na szybowcu ASW-20. Pożyczyłem go od latającego tutaj zawodniczo Polaka Staszka Kwiatkowskiego (pseud..Stachu lub Scorpion). Nalatałem na nim ok. 40 godz.. Ostatni tydzień latałem na Nimbusie 3 (wylatałem ok. 13 godz.) oraz jeden przelot na LS-6. Całkowity nalot w RPA 58 godz. i 4650 km. Niestety nie trafiłem na znaną z opowieści pogodę szybowcową, która potrafi zadziwić świat (bywają tu podstawy 17-18 000ft i noszenia 5-6m/s). Tylko jeden dzień lotny (25.11) w części trasy trójkąta 500km warunki przypominały wyjątkowość tego miejsca. Podczas prawie całego pobytu panowały warunki podobne do europejskich i jednocześnie bardzo zmienne w ciągu dnia. Ostatnie kilka dni zwyczajnie lało. Poznałem rejon lotów w promieniu około 150km na wschód, południe i zachód. Latałem we wszystkich typach pogody: niskie podstawy, pełne zachmurzenie, w pobliżu troph line, klasycznej pogodzie i termice bezchmurnej. W czasie zawodów ''Masters" brałem udział w eksperymencie nowej filozofii punktacji konkurencji prędkościowej AAT. Podoba mi się także pomysł Briana Spreckleya organizacji obozów szybowcowych w wielu miejscach świata (info patrz www.soaringclub.com ).Toczy on od wielu lat bój ze skostniałym systemem punktacji zawodów, ale jego filozofia pomału zaczyna zdobywać zwolenników w IGC. Ideą tego jest aby liczyć prędkość zawodnika na trasie w jakimś wcześniej ustalonym czasie, w małym stopniu zależności od dolotu do domu (ok. 10%). Często na przeszkodzie temu stoi burza (tutaj związana z ''troph line"), deszcz czy zapadające ciemności. Wypacza to wysiłek zawodnika w całym dniu. Potwierdzeniem tego jest moje lądowanie 3 km przed lotniskiem w czasie tegorocznych Mistrz. Europy( 4 konk ) z powodu deszczu. Utracone wtedy prawie 500 pkt. pozbawiło mnie szans na pewny medal.
Nie miałem doświadczeń związanych z lądowaniem w terenie przygodnym. Lądujący w tym czasie w terenie inni zawodnicy starali się wybierać małe lotniska sportowe. W czasie startu z takiego wąskiego lądowiska ASH-25 zaczepił skrzydłem o roślinność na poboczu, zrobił cyrkiel i uszkodził podwozie. Na pewno na wyposażeniu ekipy naziemnej prócz samochodu z napędem na 4 koła powinna być piłka do metalu i szczypce do przecinania drutu, gdyż większość pól ogrodzona jest płotem z drutu kolczastego, a brama zamknięta na klódkę. W czści E i S jest sporo pól do lądowania, a im dalej na W tym coraz mniej. Trasy na W wykładane są dlatego przy dobrej i pewnej pogodzie. Z braku czasu nie miałem okazji porozmawiania z przedstawicielami organizacji polonijnych na temat ewentualnej pomocy miejscowych polonusów w trakcie Mistrz. Świata. Zmniejszyłoby to koszty udziału w przyszłym roku, choć najdroższa będzie wysyłka szybowców.
Pozdrawiam,
Janusz Centka


Czesc!!

Niedziela 10.12 - od rana znow niskie chmury.Po briefingu decyzja-konczymy latanie w Mafikeng.Przenosimy sie do Johannesburga na krotkie deszczowe zwiedzanie.Na podsumowania i wnioski przyjdzie czas w Polsce.
Pozdrawiam,

Janusz Centka - pilot (LOT - B-767)
Andrzej Makotyn - pomocnik(LOT - B-737)


^ góra ^



Janusz Centka
09.12.2000
Cześć!!

Przekonałeś mnie - kontynuuję spisywanie przemyśleń z tego pobytu. Może ktoś z tego skorzysta, choć dzisiaj wyszło mi krytycznie. Zbiera się to we mnie od kilku dni w chwilach oczekiwania na poprawę pogody:
06.12 pada od rana i już po briefingu robimy sobie wolne. Zwiedzamy pobliski GAME PARK czyli mini safari na SW od miasta. Zwierzęta na widok samochodu uciekają w zarośla - przydałaby się lornetka.
07.12 pochmurno od rana; wracamy do hotelu, ale ok. 13-tej błękit od W powoduje, że wracamy na lotnisko. Cu na SW są w odległości ok. 40km. Francuzi startują ok. 14-tej; latają nisko i słabo to im idzie. Decyzja nie lecę dzisiaj (późno, a Cu zaczęły się oddalać na S).
09.12 ponownie pochmurno od rana. Są chmury wysokie i niski stratus-fraktostratus. Briefing - nic nowego - minimalne szanse na latanie. Postanawiam czekać na lotnisku i spisać kilka spostrzeżeń.
Od kilku dni obserwuję ekipę francuską - jej prace, trening i przygotowania. Przysłali tutaj trzy szybowce ''Duo Discus" i co tydzień przylatuje nowa szóstka pilotów (reprezentanci, juniorzy, kobiety, chętni). Na miejscu jest na stale ich nowy trener (równocześnie team captain na Mafikeng i Lille), który pracuje jeszcze z dwoma pomocnikami. Mają komputery, internet, dyktafony, kamery. Po briefingu Briana mają swój prawie godzinny briefing. Omawiają dokładnie poprzedni dzień lotny; dostają od trenera nowe przygotowane wcześniej zadania i omawiają je. Ok 12-tej czeka na pilotów przygotowany wcześniej lunch i do maszyn. No niezupełnie bo dziś przecież nie ma pogody. Tutaj czasu nie marnują - na sucho omawiają jak ewentualnie lecieliby. Długo dyskutują najlepsze warianty realizacji lotu w czasie konkurencji AAT- w którą część area polecieć aby zoptymalizować lot, powrót do domu w zależności od pogody. W dniu lotnym na ziemi zostaje ekipa naziemna z radio, komputerami (i właściwymi programami) oraz pomocnikami do ich obsługi. Dla kontrastu przypomniały mi się ostatnie Mistrz. Europy pod Berlinem. Nasz trener (społecznie) i równocześnie team captain (Jacek Dankowski) pracuje od rana ''za trzech" rozwiązując nieistotne dla taktyki latania problemy bytowe ekipy. Po briefingu każdy idzie w swoją stronę (ewentualnie wymieniamy kilka zdań) - lecimy bez większych wspólnych uzgodnień, a często bez wzajemnej chęci współpracy (no może nie wszyscy). Na ziemi zostaje trener ze sprzętem: zeszytem, linijką, kalkulatorem oraz komputerem (ale bez programów optymalizujących zadanie). Obok grupa pomocników których nie ma jak wykorzystać, a meteo jest w odległości 300m. Odpowiedź na pytanie o pogodę na trasie trwa w tej sytuacji tak długo, że często zapytanie jest już nieistotne. W tej sytuacji pilot pozostaje zdany na siebie (często partner leci osobno, akurat dzisiaj odmawia współpracy albo zdenerwowało go ''gadanie" przez radio) i swoje szczęście (które ostatnio najczęściej dopisuje tym zorganizowanym). Jeszcze gorzej jest jeśli takie mistrzostwa wypadają w Lesznie. Brakuje wtedy wszystkiego: kierownik ekipy z przypadku pracuje zupełnie sam schowany gdzieś za drzewami, brak pomocników dla wszystkich pilotów, często brak miejsc w hotelu, dostęp do meteo utrudniony. "Duże" mistrzostwa są z reguły raz do roku i nie mogę zrozumieć jak trudno nam się do tego wyzwania przygotować. Do tego nieustanne eliminacje (przecież ważny jest ranking) nie pozwalają na ''większe eksperymenty" w mistrzostwach krajowych. Nie startujemy w mistrzostwach innych państw (przecież ważny jest ''nasz" ranking). Nasz przedstawiciel w IGC nie konsultuje ani nie informuje reprezentantów o tym co się dzieje na świecie w polu regulaminów (a szykuje się rewolucja). Komisja Szybowcowa.... starczy - za dużo narzekam. To wszystko przez ten pochmurny dzień, a ten laptop dziwnie spokojnie dzisiaj mnie wysłuchuje.

Chyba wyszło za bardzo krytycznie. Gdybym kogoś uraził to z góry przepraszam.

Ok 14-tej trochę błękitu, ale Cu dość nisko (900m). Rezygnuję i jedziemy do hotelu. Jeszcze dwa dni przede mną.



Pozdrawiam,
Janusz

^ góra ^



04.12.2000
Cześć!!

Rano padało - długo czekamy i dopiero ok.14-tej startujemy. Na E resztki cirrusa nad lotniskiem blacha, a chmury widać ok.40km na S. Planowałem trójkąt 100km, ale okazało się, że na trasie którą zaplanowałem, tylko na jednym boku były chmury (10 000 2m/s). Czekałem na poprawę pogody na mojej trasie ok. 1 godz. Niestety chmury nie tylko nie przesunęły się na moją trasę, a wręcz zaczęły zanikać. Od S zaczął podchodzić gruby grzebień cirrusów od burz daleko na S. Wybrałem wariant C3 czyli powrót do domu. Zbieram siły na długi przelot.

Pozdrawiam,
Janusz Centka

^ góra ^


    Dnia 25.11.00 ustanowiłem nowy rekord Polski - predkość na trasie trójkąta 513 km - 127,8 km/h. Zapis rejestratora GPS - OK.
    Od jutra tj 26.11 zaczynam zawody "MASTERS" na których nie lata sie na rekordy. Nowych informacji o rekordach spodziewajcie sie na poczatku grudnia. Pozdrawiam,
Janusz Centka

^ góra ^


Cześć!
28.11 niestety nadal leje
Większość pilotów przeniosła się do mojego hotelu i do internetu stoi kolejka. Niestety znów krotko, ale będąc w Krakowie opowiem szczegółowiej.
ETA to oczywiście kolejne marzenie, aby na nim polecieć. W locie wygląda bardzo majestatycznie - długie i cienkie skrzydła. Jeśli wystartuje w klasie OPEN będzie to koniec tej klasy bo ilu pilotów na świecie będzie sobie mogło na niego pozwolić.

Niewiarygodnie jak gwałtowna jest tutejsza ulewa - okoliczne pola zalane rowy obok drogi pełne wody.
Pozdrawiam,
Janusz Centka

^ góra ^


Cześć!!
Pierwsze dni sa najgorsze, gdyż wiele problemów trzeba usunać w krótkim czasie. Pogoda średnia - latam na starym (prod. 1982 ) szybowcu ASW-20 - klasa 15m do 02.12. Dzisiaj pewnie będzie dzień techniczny - usprawniam przyrządy. Pozdrawiam,
Janusz

^ góra ^


   Dnia 21.11.00 rozpocząłem trening do przyszłorocznych Szybowcowych Mistrzostw Świata. Do 02.12.00 bedę latał na szybowcu ASW-20 (15m).
   Już w pierwszym dniu (21.11) pobiłem rekord Polski(15m) - trójkąt 301km - predkosc - 125kmh (poprzedni rekord 105kmh) .Zapis rejestratara OK. Dzisiaj t.j. 22.11 pobilem rekord Polski(15m) - trojkat 115km - predkosc - 133.3kmh (poprzedni 115kmh). Zapis rejestratora - OK.

^ góra ^


Janusz Centka trzeci w zawodach MASTERS w Mafikeng - Republika Południowej Afryki zakończonych 02.12.2000


Najlepsi w zawodach "Masters"
1. Justin Wills - Wlk.Brytania
2. Juha Sorri - Finlandia
3. Janusz Centka - Polska
Cześć!!
Dziękuje Tobie za pomoc w nawiązaniu kontaktów w RPA, a przy okazji dzisiejsze wspomnienia:
Trening na Nimbusie 3 - 03.12.2000

Od rana walka z dokumentami rekordów, które ma zabrać przedstawiciel Aeroklubu RPA.W międzyczasie przygotowuje Nimbusa 3.Na S widać resztki wczorajszych burz-prognoza nie daje szans na 1000km.Postanawiam podjąć próbę pobicia rekordu Polski na trójkącie 300km. Dotychczasowy rekord 131,4 km/h należał od 1995 roku do Henryka Muszczyńskiego na szybowcu ASH-25.Pamietam, że tego dnia leciałem z Heńkiem on na ASH-25,a ja na ASW-22BL. Zrobiłem wtedy ok 134 km/h, ale mój barograf nie zapisał lotu. Stachu Kwiatkowski (właściciel ASW-20 na którym do tej pory latałem) pomaga w przygotowaniach-dzisiaj ma także lecieć Andrzej Makotyn, aby popatrzeć na RPA z góry. Rano przyjechała duża grupa pilotów francuskich-maja tu swoje szybowce i wymiennie trenują do Mistrzostw świata. Startuję ok. 12.30 i w dobrym kominie szybko znajduję się na wysokości 11 500ft. Trasa dzisiejszego trójkąta zaczyna się w odległości. około 30km na S od lotniska. Na trasę odchodzę na wys. około 11 000 i na S widać już wypiętrzające się cb. Staram się trzymać wysoko i nie zbaczać zbyt mocno z trasy. Jeszcze nie czuję dobrze Nimbusa, ale jest dość poprawny w pilotażu. Niestety ma zepsute zbiorniki wewnętrzne i lecę z ok. 70% balastu. Pierwszy bok dość wolny i wygląda na to, że nie uda mnie się dzisiaj lecieć z prędkością większą niż 130km/h. Na I PZ i początku (ok. 8km) drugiego boku pada deszcz i są dość duże odległości między chmurami - podstawa ok. 12 500 2 - 2,5m/s. Drugi bok także wysoko ale pod wiatr i niezbyt szybko. Dopiero na III boku wiatr pomaga i momentami prędkość po ziemi wynosi 200km/h. Czas oblotu trójkąta 308 - 2 godz. i 15 min i dopiero po lądowaniu policzyłem prędkość 136.5 km/h - czyli jednak wyszedł rekord. Pogoda typowo Afrykańska ma dopiero przyjść pod koniec tygodnia. Pozostaje latanie na krótsze trasy - jutro może zaatakuję rekord Staszka Kluka na trójkącie 100km, a rekord ten liczy sobie już 27 lat.

Pozdrawiam,
Janusz

^ góra ^


Cześć !!
02.12.00 - III konkurencja

Od rana błękit nieba. Przyjeżdżamy na lotnisko wcześniej, aby przygotować Nimbusa 3 do jutrzejszego latania (może 1000km??). O godz. 10 tej przedstawiciel tutejszego Aeroklubu, który obiecał wypełnić dokumenty rekordów - przynosi mi je mówiąc ''I'm sorry..." musisz je wypełnić sam. Zajęło mi to całe 2 godz. i nie miałem zbyt dużo czasu na przygotowanie się do konkurencji. Kolejna konkurencja AAT - min odległość ok. 290 km max możliwa 550km. Odchodzę na trasę dość wcześnie ok. 25 min po otwarciu startu-limit dzisiaj 9600ft. Warunki bez rewelacji 1.5 -1.8m/s zasięg 10 000 Wiatr 330/15 staram się podłapać jakiś szlaczek, ale są jakieś nieregularne i ciężko znaleźć konkretne noszenie. Spotykam inne szybowce, ale gdzieś szybko znikaja - dziwne, ale mimo dość dobrej widoczności bardzo trudno wypatrzyć szybowiec w powietrzu. Początkowo planowałem wlecieć do I area, tylko gdzieś w rejon PZ GER, ale ponieważ wiatr wychodził lekko tylny, poleciałem bardziej na E okolice COL. Warunki ciągle jakieś dziwne - brak ładnych cu. Po zawrocie przyjmuje kierunek miedzy PZ GAN, a początek strefy MAN. Przez radio słyszę, że inne szybowce lecą bardziej na S do PZ VRY. Drugi bok w niespecjalnych warunkach. 10 000 ok. 2m/s i ciężko znaleźć konkretne noszenie. W rejonie STE poprawa 12 000 2,5m/s. Dolatuje do W granicy strefy, a do domu jest około 140km. Lecę wysoko - dwie ładne podkrętki 2.5 - 3 m/s, a w kierunku domu widać zanik cu. Dolot z zapasem przylatuję jako pierwszy z zawodników. Mimo takiego lotu ''bez historii'' wygrywam dzisiejszą konkurencję.
Koniec zawodów ''Masters" - zajmuję 3 miejsce, a różnice w czołówce minimalne. Wieczorem przekładamy GPS-y do Nimbusa 3 - jestem gotów na jutro. Odbywa się też małe pożegnalne party - wielu zawodników wyjeżdża. Z Andy Davisem umawiamy się na jutro na długie przeloty.

Pozdrawiam,
Janusz

^ góra ^


Cześć!!
III konkurencja 01.12

Od rana pełne pokrycie nieba przez stratus na wysokości około 600m. Czasem przez te chmury prześwieca słonce - szansa na przegrzanie. Wszystkim podobał się wczorajszy ''Andy's day'' co prawda bez lania wosku ale z polska wódka(ale co to jest 2 półlitrowe butelki na 30 osób).W czasie treningu wstawaliśmy o 7.00 aby dojechać na lotnisko na 8.00 (briefing o 10.00). Na zawodach briefing jest o 11.00 tak wiec można pospać prawie do woli. Od niedzieli zaczynam latanie na Nimbusie 3 - ciekaw jestem jak ''długal'' będzie funkcjonował w porównaniu do 15m. Startujemy dość późno po 13tej. Na niebie strzępki cu, które zanikają ok.14-tej. Zasięg słabych noszeń (0.7-1.0) tylko 6500ft tj. 700m nad teren. Daleko na S widać mocno wypiętrzone kowadła. Około 14.40 konkurencje odwołano. Ja poleciałem na S na ok. 60km od lotniska. Był to ciekawy lot na niskiej wysokości. Mogłem obejrzeć ewentualne pola do lądowania, a także lądowiska zaznaczone na mapie. Zasięg wznoszeń wzrastał do ok. 8000 oraz nawiązałem kontakt z cumulusami. Było ich niewiele i słabo nosiły. Lepsza była bezchmurna do ok. 1.7m/s. Uważam ten lot za najbardziej potrzebny z punktu widzenia treningowego i ewentualnej pewności latania. Niemniej lądowanie gdzieś daleko od drogi sprawiać będzie duże trudności ekipie naziemnej w znalezieniu szybowca. Obowiązkowym wyposażeniem ekipy powinien być przenośny GPS. Czuję się tutaj coraz pewniej, ale pełna koncentracja nadal potrzebna.

Może za szczegółowe te informacje, ale sam tego chciałeś.

^ góra ^


II konkurencja 30.11

Wg regulaminu konkurencji AAT dla tej konkurencji przyjęto do obliczeń brać lepszą v (prędkość) z 2 możliwych: v w czasie konkurencji (wczoraj było to 3 godziny) pomniejszona o 10% lub v uzyskana na całej trasie od startu do finiszu. Okazało się, że w czasie 3 godzin miałem ok.97 kmh na całej zaś trasie ok.104 kmh. W konkurencji zająłem 4 miejsce 860 pkt.
Dzisiaj od rana upał a na niebie trochę cirrusów. Rano mamy mały kłopot ze zbiornikiem wodnym szybowca - trochę wycieka woda. Śniadanko (corn flakes z mlekiem i bananem, grzanką z dżemem i kawka) na lotnisku, a o 11-tej briefing.. Z braku zasilania elektro trasa zadana jak w dniu poprzednim. Prognozy są dużo lepsze, choć cumulusy powstają dużo później ok. 11.30. Z przyczyn ruchowych starty zaczynają się o 12.45. Podstawa około 10000 ft, ale jest limit wysokości do czasu odejścia 9500ft msl. Z ziemi podają zmianę zadania - zamiast 3 jest 2,5 godz AAT. Odchodzę 15 min po otwarciu startu o 14.05. Lecę długo po prostej nie mogąc trafić dobrego komina pod wieloma ładnymi chmurami. Dopiero w samym (prawie) końcu I area z 7500 łapie 1.8 m/s do 12500 ft. W kierunku II area widać duży obszar bez chmur. Lecę bardziej na N od traku do PZ Stella z małymi podkrętkami do 1.9 m/s, ale 35 km przed Stellą nie ma juz noszeń - trafiam dopiero ok. 10 km na W 1,5 m/s. Podkręcam z 7500 do 10000 ft i lecę już dzisiaj po trasie do domu. Jeszcze jedna podkrętka 3m/s do 11 000 ft i po dobrym 10 km szlaczku bez straty wysokości wykonuję szybki dolot z dużym zapasem. Po godzinie są już wyniki - bardzo wyrównane. Jestem 6 a po 2 konkurencji 5 ze stratą 70 pkt do prowadzącego.
Po lotach na lotnisku mamy grilla i przy okazji uczcimy imieniny Andrzeja Makotyna, który pomaga bardzo odpowiedzialnie.

Może to brzmi za szczegółowo, ale dziś mieliśmy Andrzejki (mój pomocnik to Andrzej) i późno wróciliśmy z lotniska.


Janusz

^ góra ^

Trening przed ME w Rayskali.


Medal Lilienthala dla Janusza Centki

Powrót do LOTNICTWO

Powrót do strony GŁÓWNEJ